Prowitaminy w kosmetykach nie maja sensu!
Zacznijmy od tego, że witaminą określa się bowiem tylko związek biologicznie aktywny w ludzkim ustroju. Prowitamina to związek chemiczny, który w wyniku reakcji chemicznych  w organizmie ulega przekształceniu w witaminę.

Zacznę od witaminy D i prowitaminy D. Ostatnio coraz częściej pojawiają się teorie, że stosowanie wysokich filtrów UV zmniejsza wytwarzanie witaminy D w skórze, co może doprowadzić do jej niedoboru. Nie ma jednak jednoznacznych dowodów na potwierdzenie lub obalenie tej tezy. Jednak załóżmy, że stosujemy takie filtry tylko na twarz a reszta powierzchni naszego ciała już syntezuje tą witaminę D, więc nie sądze by mogło się to przyczynić do jej niedoboru, jednak zapobiegawczo można tak jak i ja, przyjmować ją w suplementach.

Przejdźmy do prowitamin D w kosmetykach.  większość niezbędnej nam witaminy D wytwarzana jest w skórze, gdzie w keratynocytach, dochodzi do przekształcenia prowitaminy D w prewitaminę, ulegającą dalszym przemianom w organizmie. By cały ten proces przebiegł pomyślnie, niezbędne jest promieniowanie słoneczne. Więc zakładając, że stosujemy krem z PROWITAMINĄ D na noc lub pod krem z filtrem ona nam nic nie wnosi, a znowuż zrezygnowanie z ochrony przed słoncem i wysmarowanie się kremem z prowitaminą D przyniesie nam więcej strat niż zysku.
Zainteresowało mnie to, ponieważ są takie kremy .
Patrząc na ten krem jako przykład, przejdę do witaminy C, której obecnosć w tym kremie czyni go niemalże bezużytecznym.
Niestety, Vit. C jest bardzo trudna do ustabilizowania w kremie. Jest to związane z jej hydrofilowym charakterem, dlatego po rozpuszczeniu w wodzie staje się wrażliwa na czynniki zewnętrzne – temperaturę, światło, tlen. Pod ich wpływem może ulec rozkładowi i stracić swoje właściwości. Aby temu zapobiec, kosmetyk nie powinien zawierać wody (lub mieć jej śladowe ilości), pH poniżej 3,5 i mieć odpowiednie stężenie kwasu L-askorbinowego – maksymalnie 20%. Najlepiej, jeżeli będzie zamknięty w butelce lub słoiku z ciemnego szkła.
Jak widać, ten krem dotykamy palcami oraz jest w bardzo jasnym pojemniku, oprócz tego że na prowitaminie D nie skorzystamy, to witaminą C nacieszymy się dość krótko.

kremikzdjecie.jpgOsobiście stosowałam ten krem, prawie do pełnego wykorzystania i nie zauważyłam żadnych efektów. Oprócz tego, że nakładałam go NA serum z wit. E i czasem maskę z kwasem hialuronowym, po prostu działał jako powłoczka do lepszego zabezpieczenia nawilżenia mojej cery.
KRYM.jpg
Trzeba jednak przyznać, że ładnie pachnie.

Pierwsze trzy miejsca w składzie to: woda, gliceryna – która tutaj nawilża i wygładza naszą skórę, pozostawia też lekką lepkość na twarzy, Alcohol Denat – który może podrażnić wrażliwą cerę, jest to konserwant, niweluje stany zapalne, w dużych stężeniach nie stosować do skóry atopowej, alergicznej, a także wrażliwej, płytko unaczynionej, suchej, nie stosować u dzieci.
Na dalszym miejscu mamy – Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer – dzięki któremu nasza skóra jest nabłyszczona, ale składnik  może uwalniać szkodliwy kwas metakrylowy. Nasza skóra nie staje się zdrowsza i rozświetlona, to zasługa nabłyszczacza.

14 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *